Uczę się miłości

milosc

Dzisiejszy wpis będzie inny od tych, jakie dotychczas się pojawiły tutaj. Mam potrzebę, aby podzielić się z Wami tym, co aktualnie się u mnie dzieje i co przeżywałam ostatnio.

Wiosenno-letnie miesiące obracały się wokół przygotowań mojego ebooka w wersji elektronicznej, oraz przełożenie go na wersję do druku. Niektórzy z Was już wiedzą, że miałam małą misję. Postanowiłam, że ta książeczka będzie po coś. Bardzo wierzę w moc dobrych słów. Słów nasyconych wartościowym przekazem i nie rzuconych na wiatr. Pomyślałam też sobie, że okrzyknę się ambasadorem, aco! ;) Ambasadorem dobra. Ambasadorem Emilki, pięciolatki zmagającej się z porażeniem mózgowym. Tych, którzy jeszcze nie zdążyli pobrać elektronicznej wersji książeczki zapraszam gorąco tu: www.basiawnuk.pl/ebook.

Realizacja tego pomysłu uświadomiła mi dwie rzeczy. Jeśli masz możliwość zrobić coś dla innych – rób to! Rób mimo zawahania i wątpliwości, jakie się pojawią. Naprawdę tyle serdecznych dusz przyłączyło się do wsparcia akcji, że aż niewiarygodne! Czasem trzeba niewiele, aby ruszyć pozytywną lawinę. Druga rzecz – wśród twoich znajomych na pewno znajdą się osoby, które pomogą w realizacji pomysłu, więc zaraź ich nim! Zrób tak, aby stali się jego częścią, a zobaczysz ile radości z tego będzie i ile uśmiechów!

Robienie takich rzeczy ma swoje ukryte niebezpieczeństwo. Niektórzy mawiają, że nie ma nic bezinteresownego, że człowiek z natury jest egoistą, szuka dla siebie korzyści i pochlebstw. Może się zdarzyć, że podczas realizacji takich pomysłów pojawi się w nas samozachwyt – ach, bo jacyśmy wspaniali, że o czymś takim pomyśleliśmy i zamieniliśmy w czyn! Sama się tego trochę obawiałam, dlatego w tych działaniach mocno przylgnęłam do Boga. „Spraw, żeby to wszystko wypływało od Ciebie” – mówiłam.

Byłam tylko piórem, które napisało plan i pokazało go światu. Plan zaczął już potem żyć własnym życiem. To uczucie kiedy patrzysz na niego, jako coś co już nie pochodzi od Ciebie, a staje się częścią innych – jest uczuciem nie do opisania! Postanowiłam sobie, że będę wracać do tego uczucia, powodować kolejnymi działaniami, aby towarzyszyło mi nieustannie.

Wszyscy bardzo dobrze wiemy, że najważniejszą wartością jakiej człowiek poszukuje jest miłość. Szukamy jej, znajdujemy, walczymy o nią, budujemy. Mawiają, że póki nie poradzisz sobie sam ze sobą i nie będziesz kochał siebie, nie pokochasz prawdziwie drugiego człowieka. Kiedyś już pisałam zdanie, na które się natknęłam: miłość to troska o zbawienie drugiego człowieka. Przestajemy wtedy skupiać się na sobie. Nie chodzi tu o całkowite porzucenie własnych potrzeb, ale o taką mądrość, która pozwoli nam poświęcać się dla drugiego człowieka z troską o jego dobro.

Ten ostatni czas jest dla mnie czasem uczenia się miłości. Odkrywaniem jej na nowo. ROZUMIENIEM jej prawdziwego oblicza. I może właśnie dlatego mam w swoim logo serce. Bo miłość – choć czasem ukryta – jest ze mną nieustannie. We mnie, wokół mnie. W Was :)

ztroskaodobro_basiawnuk

 

***

Ciekawy wpis? Polub, zostaw swój uśmiech :), udostępnij i poleć znajomym.

BĄDŹ AMBASADOREM DOBREGO SŁOWA I OBRAZU ;)