Pozytywna wariatka

pozytywna-wariatka_ikonka

Inspirująca Basia ma dzisiaj dla was kilka słów o czymś, ale nie to że o niczym. Skąd tyle w niej radości? Czy można być bez przerwy tak szczęśliwym? A nade wszystko, co ona sobie wymyśliła, że kim zostanie?!

Nie, nie można być bez przerwy radosnym. Rzeczona Basia miewa też chwile smutku i załamania, miewa doła i inne stany niezbyt dla niej przyjemne. Jednakowoż Basia wie, że to, co ją umacnia, to właśnie te chwile bólu, złości i porażek. Wie, że musi wyjść z nich SAMA, że może i ktoś w tym jej, owszem, pomoże, ale to ona musi sobie dokładnie uświadomić, co zrobiła źle i jak to może naprawić.

Kiedy już takowy stan mija i radośnie sobie hasa po świecie z bananem na ustach – dochodzi Basia do wniosku, że nie może marnować czasu, że – jak to ostatnio mem przemówił do niej – NIE MA CZASU NA MARNOWANIE CZASU. Dlatego obiera jakieś mniejsze i większe cele, teraz głównie związane z jej rozwojem artystycznym, duchowym i sercowym. Żeby po sobie coś zostawić. Ha! Żeby pod koniec życia stwierdzić, że czas został przez nią właściwie wykorzystany.

Basia odkryła w tym roku w sobie, że z jej umiejętnością kochania było dotychczas niezbyt właściwie i że powinna w sobie to zmienić. A więc szukała sposobu, pomagała charytatywnie, rozwijała kochanie do najbliższych i do Boga. Zrozumiała, że to co najpiękniejsze, a zarazem najtrudniejsze to pokochanie wad w drugim człowieku, wad które jakby się dobrze przyjrzeć też ma w sobie i wkurzają ją w innych, a ukrywa w sobie.

Basia to taka osoba, której marzy się, aby zostać świętą. Myślała, żeby tę tajemnicę zostawić dla siebie, ale chce zarazić tym pomysłem inne basio-podobne istoty. Święty to niekonieczne taki, co robi różne cuda i Basi do tego daleko. Basia by chciała, aby ta świętość zaczynała się w jej sercu. Będzie pewnie nie raz upadać, ale z jeszcze większą siłą będzie wstawać i się poprawiać, naprawiać, przeprawiać i dokształcać. Będzie promieniować takim blaskiem, że ach. Ciepłym, serdecznym, prostym, niewydumanym, kojącym, przyjemnym. Nie do końca chyba jeszcze wie, co ta świętość miałaby oznaczać, ale wie że jak zacznie do niej dążyć, to się to przed nią odkryje. Intuicyjnie też wyczuwa, że ma to związek z kochaniem.

W Basi głowie krążą różnego rodzaju pytania. Chciałaby Cię zachęcić, abyś zrewidował też w sobie pojęcie kochania. Podumać razem tak jakoś raźniej.

Czy masz w sobie nieustanną chęć dawania kopniaków swojemu sercu, aby robiło małe, nawet najmniejsze gesty miłości.

Czy masz w sobie zdolność do akceptacji wad drugiego.

Czy masz w sobie chęć dojścia do porozumienia, kiedy trzeba, a nie ciągłego upierania się przy swoim.

Czy czujesz się odpowiedzialny za człowieka, którego kochasz.

Czy jesteś gotowy, żeby cały czas o miłość walczyć, rozwijać ją, budować, w niej rosnąć.

Ktoś być może zaraz powie: pitu pitu z tą miłością.

No nie do końca pitu pitu, jeśli o niej wciąż tak głośno!!!

Bądź dziś jak Basia. Zadaj sobie pytania. Odpowiedzi znajdziesz tuż za rogiem…

Acha, i:

zadanie-1

  • http://poziomkowewzgórze.pl Lunka1969

    Czasem można to serce pogonic samodzielnie,ale czasem bez „zyczliwego kopniaka”ani rusz…:-)

  • http://www.basiawnuk.pl Basia Wnuk – www.basiawnuk.pl

    Coś w tym jest! Masz rację :D Dobrze jest tak sobie wzajemnie dawać kopniaki :D ;)