18 sierpnia 2014

Moje serce w Tanzanii.

Weronika_Tanzania

Weronika i Ja

Miała oczy, w których widać smutek pomieszany z nadzieją. Patrzyła się na mnie tak jakby pytała: „Dlaczego Ty jesteś szczęśliwa? Dlaczego się uśmiechasz?”. Była wciąż blisko, trzymała za rękę, przytulałam ją choć czułam, że tego uścisku nie odwzajemnia, a jednocześnie że tak bardzo go potrzebuje.

Weronika jest jedną z podopiecznych sierocińca w Kondoa w Tanzanii, prowadzonego przez siostry ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Gemmy. Ta dziewczynka musiała wiele przeżyć i chyba za dużo widzieć – prawie w ogóle się nie uśmiecha. Ujęła mnie sobą, bo jako jedyna nie zwracała uwagi na moją nierozwiniętą dłoń. Dla niej zdawało się nie mieć znaczenia jak wyglądam. Siedziała obok mnie, nawet za bardzo na mnie nie spoglądając, a jednak czułam z nią emocjonalną więź. Słowa w takich sytuacjach zdają się być niepotrzebne…

Takich dzieci jest tutaj więcej. Niektóre zostały znalezione na ulicy, o ich losie siostry dowiadują się od miejscowych. Inne trafiły do sierocińca z powodu śmierci matki oraz braku opieki ze strony ojca i najbliższej rodziny.

Czuję w sercu bezradność i pustkę. Tak niewiele przecież da się zrobić w tak krótkim czasie. I jedyne co w tej chwili mogę to dać od siebie ciepła i dużo się za nią modlić – żeby zapomniała o wszystkich złych wspomnieniach i nauczyła się czerpać radość z najmniejszych rzeczy.

Być z nią przez chwilę.

Niby tak niewiele, a jednak tak wiele.