„Ze złamanym skrzydłem anioł wiecznej nadziei”

Gdy wschodzi dzień

i ociężale podnosi powieki,

gdy budzi się świt

niepewnie z góry patrząc na ludzi -

już z dołu zerka na niego

i małym pozdrawia sercem

anioł

co skrzydło złamał,

bo chciał dać od siebie zbyt wiele.

Oni jak co dzień wstaną

i będą narzekać od rana,

że dzień za mało jest piękny,

że twarz już nie ta sama.

Tę ich ludzką naturę

anioł pokocha na nowo

i wciąż będzie wierzyć,

że usłyszy od nich

dobre

słowo.

Gdy wschodzi dzień -

zawsze gdzieś zbudzi się anioł.

Post navigation