Afryka 2014 – odcinek 5

MUZYKA, ŚPIEW, MODLITWA


fot. Michał Sętorek

fot. Michał Sętorek

Jadąc do Tanzanii przez myśl mi nie przeszło, że stanę się uczestniczką afrykańskiego ślubu i wesela. A jednak! ;) Ha, w związku z powyższym mam dzisiaj dla Was unikalne, nigdzie nie publikowane dotychczas ;) nagrania audio z tegoż ślubu, które choć trochę przybliżą Wam klimat afrykańskich śpiewów.

Najpierw jednak trzeba by zacząć od przedstawienia scenerii tej chwili:

Ślub odbył się w murowanym kościółku w Kondoa, przy parafii w której mieszkaliśmy przez większość naszego pobytu. Od razu zaciekawione kobiety informuję, że panny młode ubrane były w białe suknie, zupełnie nie odstające od tych znanych nam z polskich realiów. Panowie młodzi z resztą też ubrani w garnitury. Kobiety przybyłe na tą uroczystość przywdziały kolorowe stroje, jedna z nich zwracała na siebie szczególną uwagę poprzez upięty na głowie materiał, który przypominał wielki zawinięty cukierek ;)

Msza rozpoczęła się uroczystym wejściem do kościoła, ze śpiewem na ustach i tańcem. Jeszcze tylko kilka pstryknięć naszego polskiego „fotoreportera” ;) i organista intonuje pieśń na wejście:

Chór składający się z ok. 30 osób zaśpiewał na mszy 17 pieśni!!! W większości składały się one z krótkich powtarzających się zwrotek, urozmaicone grzechotkami i wydobywanymi okrzykami uzyskiwanymi poprzez energiczne poruszanie językiem… Poniżej jeszcze dwie pieśni z tego wydarzenia (pierwsza została skrócona, bo trwała dobrych 10 minut!). To niesamowite, że kiedy słucham tych pieśni wciąż czuję na skórze tę atmosferę, jaka panowała w kościele.

Stałam przy chórze i próbowałam wtopić się w tło, co z moim białym kolorem skóry oczywiście takie proste nie było;) Przy każdej pieśni wstawałam razem ze śpiewającymi i próbowałam wykonywać te same układy taneczne, polegające głównie na majtaniu się w lewo w prawo przy jednoczesnym falującym ruchu rąk. Dla chóru musiał to być doprawdy zabawny obrazek!

Całe wydarzenie trwało nieco ponad dwie godziny. Długo. Ale czy komuś tam się spieszyło? Jedynie słuszna odpowiedź przystająca do afrykańskich realiów brzmi: NIE ;)

p.s. No dooobra, żeby dopełnić całego obrazu poniżej jeszcze kilka fotek.