6 lutego 2012

Przyłapana!

frytki_fot. K.Rowinska

fot. K. Rowińska

Kilkakrotnie już przyłapałam się na uśmiechaniu. Nie byłoby w tym oczywiście nic dziwnego gdyby nie fakt, że odbiorcą tych uśmiechów było – gotowane przeze mnie jedzenie. Za którymś więc razem moje szare komórki nie wytrzymały, mobilizując siły w głośnym okrzyku: czy to aby normalne?

Natychmiast jednak kwestionując wszelkie oskarżenia o swojej nienormalności doszłam do wniosku, że przecież normalność pojęciem względnym jest. Nie przerywając więc gotowania nieskrępowanie kontynuowałam wyrażanie ogólnie pojętej radości na widok przygotowywanych potraw i radości z faktu, że lada moment znajdą się one tam, gdzie znaleźć się powinny. (Nie mówiąc już o uciesze jaka była, kiedy już się tam znalazły).

Doprawdy, człowiek wciąż zaskakuje sam siebie. Cieszy się, nawet nie kontrolując tego, że się cieszy!

Zatem dzisiaj się pocieszmy. I jutro pocieszmy się. I w przedczwartek, i w przedpiątek pocieszmy się trochę też :)

Tak po prostu!

  • Sympatyczny

    Gotujesz z pasja wiec sie usmiechasz… :)
    kiedy zapraszasz czytelnikow na cos pysznego… w Twoim wydaniu… ?

  • Barbara

    A to całkiem niegłupie by było;) Będę musiała nad tym pomyśleć ;)

  • Sympatyczny

    :)))