4 sierpnia 2012

Tak, tak, zdecydowanie tak!

owieczki

fot. Nicola Scalise

 

„Cieszmy się, albowiem trzeba się cieszyć” – mawiałam sobie kiedyś. Jak bumerang wróciło do mnie to motto, kiedy zaczęłam rozmyślać nad bardzo prostą, a jednocześnie bogatą formą wyrażania uczuć, jaką jest cieszenie się.

Bo gdyby spojrzeć na to zjawisko dogłębnie, okazałoby się, że cieszyć się wspólnie to równocześnie jednoczyć się. Tak samo z resztą jak przeżywać smutek z innymi – wtedy też tworzy się między ludźmi niespotykana więź. Rozwija się sieć, która łączy serca, i mimo że po jakichś wydarzeniach, które były przyczyną tworzenia się tej więzi, zdawałoby się że zanika – ona dalej jest. Głęboko w duszy… i we wspomnieniach.

Cieszyć się samemu w swoim środku, bez obecności większego grona, też jest wskazanym panaceum, ponieważ i tu – jak w przypadku cieszenia zbiorowego – nabieramy sił. Zastanawiam się niejednokrotnie, czy gdybym miała w swoim życiu więcej trosk, mówiłabym tak samo. Za każdym razem odpowiadam na to pytanie twierdząco. Tak, tak, zdecydowanie tak!

Więc cieszmy się! Albowiem tak trzeba!

Żeby stać się silnym i przeżyć wszystko cokolwiek nas napotka.