24 stycznia 2012

To, czego szukam.

mysli_fot.K.Rowińska

fot. Katarzyna Rowińska

Weź kartkę papieru i narysuj człowieka.

Dużego. Nawet na kartce A-4, tak żeby był widoczny i żeby można w nim było dużo „zmieścić”.

Na górze napisz: To, czego szukam w człowieku.

I wpisuj. Tam gdzie głowa, tam gdzie serce, tam gdzie nogi, tam gdzie ręce – to czego szukasz w ludziach, to co Cię do nich zbliża.

Niedawno sporządziłam taki bohomaz. Wypełniłam go po brzegi. I kiedy już go sporządziłam, i na niego popatrzyłam, doszłam do wniosku, że wszystko sprowadza się do piękna. Wewnętrznego piękna.

Nie od dziś wiadomo, że lgniemy do ludzi o podobnych zainteresowaniach i podobnej wrażliwości. To co pojawi się w Twoim rysunku będzie w dużej mierze odzwierciedlało Twoje własne wnętrze, Twoje marzenia, Twoje OCZEKIWANIA względem samego siebie.

Zastanawia mnie tylko, czy nie mogłoby być czasem tak, żeby chcieć się zbliżać do ludzi, którzy na pierwszy rzut oka wcale nie są podobni do naszych rysunków.

Zbliżyć się do nich i wtedy zacząć z nich WYCIĄGAĆ – uśmiech, marzenia, miłość, pasje, naturalność etc. etc.

Może jednak coś, co nam jest bliskie, byśmy z nich wyciągnęli?

  • Sympatyczny

    ladnie napisane…